Podsumowanie lutego 2016 – część 1 – kino i osiągnięcia

Lifestyle
2 marca 2016 / By / 2 Komentarzy

Muszę przyznać, że podsumowanie lutego 2016 jest dla mnie szczególne. Przede wszystkim jest to miesiąc, odkąd działa blog. Jest mi niezmiernie miło, że są osoby, które tu zaglądają i jeszcze milej, kiedy zostawią po sobie ślad. Ponad to ten miesiąc był dla mnie dość przewrotny. W głowie mam też wiele pomysłów, niestety brak na nie czasu. Parę rzeczy jednak udało się zobaczyć, osiągnąć, inne zaplanować, a jeszcze inne… kupić :) Nastał więc czas podsumowań, który może zmobilizuje mnie do większej samoorganizacji :) Ponad to podzieliłam go na dwie części. Nie wiedziałam, że jestem aż taką gadułą. Pierwsza część będzie o kinie i blogowych osiągnięciach. Druga będzie o książkach i kosmetycznych odkryciach.

kino

W tym miesiącu udało mi się wyjątkowo wiele filmów zobaczyć. Chciałam jednak opisać 4 z nich.

ZJAWA

Największe zarówno zaskoczenie, jak i zawód. Osobiście uważam, że jest to świetnie nakręcony film, który ma przepiękne zdjęcia. Trzeba też pamiętać o tym, że film był nagrywany tylko przy naturalnym świetle. Stopklatki robią więc ogromne wrażenie. Muzyka też całkiem w porządku. Niestety zachwytów koniec na tym etapie. Te elementy – choć są one genialne – nie zmieniają faktu, że film jest okropnie nudy i okropnie naciągany. Nie rekompensują tego cudowne zdjęcia, przy których brak tylko komentarza Krystyny Czubównej. I ten moment, kiedy wszyscy zamarzają, tylko nie Hugh Glass. Hugh Glass, który przeżył starcie z niedźwiedziem i był zmoczony do szpiku kości, bo płynął wpław w rzece. Nie zamarzł nawet wtedy, kiedy z niej wyszedł i (jeśli mnie pamięć nie myli), zasnął bez ogniska. Bez draśnięcia przeżył też upadek z wielkiej skarpy, choć jego koń zaliczył zgon na miejscu. W tym momencie nie mam nic więcej do dodania.

UGOTOWANY będzie spoiler

Jedno z większych kinowych zaskoczeń. Spodziewałam się bardzo przeciętnej komedii ze słabą rolą Bradleya Coopera. Okazało się zupełnie odwrotnie. Może nie była to komedia wszechczasów, jednak zaliczam ten film do dobrego, lekkiego kina. Myślałam, że otrzymam Gordona Ramseya w filmowym wydaniu. Na szczęście tak się nie stało. Przyjemne historia, choć dla wielu też smutna. Podobało mi się też to, że relacje damsko-męskie nie były tam na piedestale, a na dobrą sprawę były naprawdę subtelnie zarysowane. Gdyby film skończył się wcześniej, zasłużyłby u mnie na 10 z serduszkiem. Mianowicie (tu wspomniany spoiler), gdyby dobiegł końca, kiedy filmowy Michel (gość od Nietykalnych), dodał pieprzu cayenne do potrawy mającej uwieńczyć ostatnią gwiazdkę Michelin. Stopklatka na przerażonym wzroku Adama Jonesa i czarny ekran z napisami. To byłaby poezja! Mimo to film toczył się dalej i był po prostu w porządku.

JOY

Oglądanie tego filmu zakrawało u mnie o stracony czas. Nie wiem dlaczego obejrzałam go do końca. Według mnie bardzo przeciętna produkcja. Nie przekonały mnie dziwaczne relacje w rodzinie. Nie przekonała mnie też sama historia. Znudził mnie bardzo i wiele razy zaglądałam w telefon i sprawdzałam, co słychać w sieci. Jednak uważam, że jest jeden plus tej realizacji. Jak osobiście nie przepadam za Jennifer Lawrence, tak tutaj naprawdę mi się podobała. Według mnie do tej pory (oglądałam kultowy Poradnik pozytywnego myślenia i nie rozumiem zachwytów) ta aktorka nie grała. Zawsze była taka sama, a raczej w każdej produkcji (czasem wydaje mi się że nawet tej starszej) jest w niej Katniss Everdeen. Mimo to tutaj bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Uważam że ten film broni się właśnie jej postacią. W końcu było widać w niej różne emocje: prawdziwe szczęście, ale i ogromny smutek. Naprawdę mi się spodobała. Niestety poza jej postacią nie widzą tu nic dobrego i wartego uwagi.

DEADPOOL

Kolejne zaskoczenie. W sumie – to wszystkie wybrane przeze mnie pozycje są jednym wielkim zaskoczeniem. Z takiego czy innego powodu, ale każdy film wzbudził we mnie zdziwienie. Ten w tej kwestii przebił chyba wszystkie. Spodziewałam się filmu zbudowanego głównie na wulgarnym i niesmacznym żarcie. Jednak, nie wykluczając wspomnianego, wszystko trzymało się jakiejś niewidzialnej granicy. Muszę przyznać, że bardziej nienormalnego filmu chyba jeszcze nie widziałam. I chyba właśnie dlatego był on genialnym tzw. odmóżdżaczem. Człowiek idzie, ma robiony brain wash, i wychodzi z takim resetem, którego normalnie nie osiągnąłby nawet po przebiegniętym maratonie. Niesamowite było dla mnie to, że ja – wielka przeciwniczka takiego żartu i kina – wyszłam uśmiechnięta i oceniłam go jako bardzo dobry film.

osiągnięcia

Powiem Wam, że jest to niezmiernie miłe uczucie, kiedy robi się coś resztkami czasu i często sił, widzi się wiele niedociągnięć, ale ludzie to doceniają. Bardzo przyjemnie jest usłyszeć, że Twoje zdjęcia i treści są ładne i ciekawe. Każde dobre słowo buduje i motywuje, by iść dalej i nie przejmować się brakami. Między innymi dzięki Wam dziś jestem zadowolona z tego, jak minął ten pierwszy miesiąc.

1. Chciałam podziękować dwóm blogerkom:

Day with coffee na instagramie i blogu pod tą samą nazwą

oraz

Ka.Kropka na instagramie i www.kosmetyko-maniaczki.blogspot.com na blogu.

Dziewczyny, zrobiłyście mi ogromną przyjemność testując moje kulinarne pomysły, a co więcej fotografując je i wrzucając na instagrama. Nie spodziewałam się tego, a było mi bardzo miło, dziękuję!

2. Pierwsze 100 followersów na instagramie

Może się to wydawać mała liczba. Jednak dla bloggera, który jest w sieci dopiero od miesiąca, a instagrama dopiero się uczy, bo prywatnie z niego nie korzystał – jest to duże osiągnięcie i radość jednocześnie. Ciągle go poznaję, ciągle szukam swojego stylu i ciągle udoskonalam swoje zdjęcia, dlatego mam nadzieję, że ta liczba będzie się powiększać w miarę mojego rozwoju. Dziękuję tym, którzy tam zaglądają i mnie wspierają. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście – zachęcam nadrobić braki! :)

Na liście w podsumowaniu lutego 2016 miałam dużo więcej punktów, o których chciałam napisać. Mimo rezygnacji z nich i tak wyszło mi kilka stron w wordzie. Jako że rozpisałam się mocno – mimo tylko 4 kategorii, jak wspomniałam postanowiłam podzielić zestawienie na dwie części.

Muszę przyznać, że ten miesiąc był owocny, marzec zapowiada się jeszcze aktywniej. Tempo jest duże, dlatego zamierzam wrócić do codziennego planowania dnia. Zauważyłam że przy tak dużej ilości rzeczy, które chcę robić – niespisanie ich sprawia, że przeznaczany na nie czas często jest źle zagospodarowany. Brakuje mi go później na inne rzeczy, np. czytanie.

Ciekawa jestem, czy widzieliście któryś z tych filmów i co o nich myślicie? Polecicie może jeszcze jakiś z ostatnich nowości? Ja już powoli nie mogę doczekać się nowych sezonów oglądanych seriali :)

Może Cię zainteresować

Top lista 5 seriali wartych obejrzenia
Top lista 5 seriali wartych obejrzenia
6 lutego 2018
5 pomysłów na prezent na walentynki dla niego
5 pomysłów na prezent na walentynki dla niego
28 stycznia 2018
Pomysły, jak spędzić czas z babcią – prezent na Dzień Babci
Pomysły, jak spędzić czas z babcią – prezent na Dzień Babci
16 stycznia 2018
  • Izabela K.

    Jeśli lubisz polskie komedie, to polecam „Planetę singli” – naprawdę dawno się tak nie śmiałam w kinie, chociaż momenty na uronienie łezki też były 😉

    • http://madam-malonka.pl/ Madam Malonka

      O tym filmie słyszałam różne opinie. Jedni polecają bardzo, inni odradzają. Będę chyba musiała sama sprawdzić, dzięki :)

o mnie

Mam słabość do ładnych rzeczy. Przyciąga mnie wszystko, co francuskie, a moja największa miłość to Paryż. Wąskie uliczki i okna z drewnianymi okiennicami. Leniwy poranek z croissantem na śniadanie i...

FACEBOOK