Podsumowanie lutego – część 2 – książki i kosmetyki

Całkiem niedawno pisałam już podsumowanie lutego – część 1. Było o filmach i osiągnięciach. Jednak muszę przyznać, że prócz filmów, zaopatrzyłam się w nowe książki. Miałam tego nie robić, póki nie rozprawię się z tymi, które czekają grzecznie w szafce na swoją kolej. Niestety mam do nich słabość. Kupiłam też dwa nowe kosmetyki, które były strzałem w dziesiątkę. Tak więc przyszła kolej na podsumowanie lutego – książki i kosmetyki.

książki

Wyzwanie książkowe nie powstało bez powodu. Nie dość, że ciężko jest mi znaleźć czas na czytanie, to jak wspominałam mam słabość do wielu rzeczy. Między innymi są to książki. Przez co często, kiedy wchodzę do księgarni, mam ochotę wykupić przynajmniej 1/3 jej zawartości. Moje postanowienie o niekupowaniu nowych pozycji jak zwykle spełzło na niczym, kiedy odwiedziłam Matras i Empik.

LOVE & STYLE & LIFE – Garance Dore

Tak. Kupiłam ją. I najzwyczajniej w świecie… wpadłam. To był ten dzień, kiedy byłam zmęczona, zła i chciałam poprawić sobie humor. Poza tym nie miałam ochoty na zakupy odzieżowe. Padło więc znowu na książkę. Weszłam do Empiku, odnalazłam interesujący mnie tytuł, otworzyłam i… zakochałam się. Jest naprawdę piękna. Na początku nie rozumiałam skąd te zachwyty nad nią. Jednak teraz już wiem. Jest świetnie wykonana. Sama obwoluta jest bardzo ładna i kobieca. Ponad to jej treść zapowiada się naprawdę obiecująco. Przeczytałam kilka zdań na jednej stronie, kilka na innej i doszłam do wniosku, że to książka dla mnie. Garance Dore pisze naprawdę lekkim i ciekawym językiem. Opisuje swoje przeżycia i doświadczenia. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła się w nią zagłębić! Czytaliście ją? Co o niej myślicie?

TAJNIKI MAKIJAŻU – Grzelakowska-Kostoglu Ewa

Natknęłam się na nią w sieci Matras. Wiele razy widziałam ją w Internecie, ale nieszczególnie zwróciła moją uwagę. Jednak kiedy wzięłam ją do ręki – zobaczyłam wszystko prosto i przejrzyście napisane odnośnie makijażu, akcesoriów i technik – uznałam, że muszę ją mieć. Zadecydowało też to, że wolę kartkować strony i czytać tekst, aniżeli oglądać filmik. Lubię być pomalowana i zwracam uwagę na to, aby było to dobrze wykonane. Nie posiadam jednak mnóstwa produktów i niezliczonej ilości pędzli. Wiem jednak, że czasem pewne akcesoria albo sposób nakładania produktów potrafi naprawdę wiele zmienić. Doszłam więc do wniosku, że może warto ją sprawdzić? Jej recenzja pewnie niedługo się pojawi.

ZAKAMARKI MARKI – Tkaczyk Paweł

Miałam okazję trzymać ją w rękach. Otworzyłam ją w kilku przypadkowych miejscach. Okazało się, że jest napisana bardzo lekkim i przyjaznym językiem. Poza tym mówi o wielu istotnych aspektach, które warto byłoby sobie jakoś ugruntować. Myślę, że to jedna z tych pozycji, które mogą to zrobić. Mimo to już na wstępie mogę powiedzieć, że nie jest to książka, która zagłębia się w temat. Nie jest to też na pewno najlepsza pozycja o personal brandingu. Sądzę jednak, że można potraktować ją jako wstęp do analizy procesu tworzenia marki osobistej, albo jako krótkie odświeżenie.  Czytacie, interesujecie się takimi książkami?

KSIĄŻKA DO PRZEŻYCIA – Chatfield Tom

Kolejna publikacja, którą ciągle widać w Internecie. Blogi, facebook, instagram i fora. Jest wszędzie. Długo kusiła mnie perspektywa kupna jej, aż w końcu kiedy wzięłam ją do ręki, przejrzałam kilka stron, znowu dotarło do mnie, że bardzo chętnie bym ją uzupełniła. Wiem, że wielu osobom może wydawać się to bzdurne, jednak należę do tych, które lubią poddawać refleksji to co robią, w jakim są miejscu, co jest w nich dobrego, a co złego. Nad czym warto popracować, jak wygląda realizacja marzeń i celów. Przeglądając ją zwróciłam uwagę na to, że faktycznie jest trochę inna niż reszta. Wydaje mi się, że inaczej podchodzi do tematu samo-analizy. Sądzę też, że taka książka jest ciekawą opcją – i niezbyt angażującą czasowo – aby zastanowić się nad samym sobą. Lubicie książki, które skłaniają do refleksji?

odkrycia

W tym miesiącu odkryłam dwa naprawdę cudowne i godne polecenia kosmetyki.

KOREKTOR POD OCZY – Max Factor Mastertouch Concealer

Kupiłam go przy okazji bardzo fajnej promocji w Hebe. Wcześniej używałam korektora od Rimmela i byłam z niego bardzo zadowolona. Jednak ten chyba go przebił. Jest lżejszy i bardzo fajnie rozświetla. Łatwo się go nakłada i wklepuje. Dobrze współgra z moim podkładem i pudrem do twarzy. Jego cena jest trochę wysoka, bo ok 30 – 40 zł za 6 ml, jednak po zużyciu dotychczasowych korektorów nie wiem, czy znowu go nie kupię. Macie jakieś godne polecenia korektory pod oczy? Używacie ich w ogóle?

PODKŁAD W PUDRZE – Urban Decay Ultra Definition Naked

Jest to moje wielkie odkrycie, z którego jestem bardzo szczęśliwa. Zainwestowałam ostatnio w droższy podkład i puder. To był strzał w dziesiątkę. Bardzo dobrze kryje, nie wysusza mojej skóry, a co ciekawsze – pozostawia ją aksamitną. Wcześniej myślałam, że takie gadanie to tylko chwyt marketingowy. Myliłam się. Ponad to mam niestety problem z cerą, jednak ten puder sprawdza się rewelacyjnie. Kosztuje swoje, ale uważam, że jest warty tej ceny. Kiedy nie mam czasu na makijaż i nie maluję podkładu – sprawdza się świetnie. Jako matowe wykończenie i utrwalenie podkładu – też jest super. Póki co jestem w nim tak zakochana, że chyba długo go nie wymienię.

Kusi mnie jeszcze kilka książek, notesów i plannerów. Chętnie też wypróbowałabym nowych kosmetyków. Jednak od nowego roku rozpoczęłam projekt denko, tak więc najpierw muszę wykończyć te, które leżą w szafkach. Ciekawa jestem, czy czytaliście którąś z tych książek? Próbowałyście może wspomnianych kosmetyków? Jak to u Was wyglada? Polecicie coś, czego nie wymienicie za żadne skarby? 🙂

Related Posts