Recenzja złuszczającej maski do stóp – część 2

RecenzjeUroda
15 czerwca 2016 / By / , / 6 Komentarzy

Przedstawiam Wam kolejną recenzję złuszczającej maski do stóp. Miały być dwa produkty, jednak sezon trwa – z małymi przerwami, ale trwa – i nie zdążyłabym ostatniej przetestować. Dla Was więc to ostatnia szansa, żeby je wypróbować – chyba że zamierzacie w gorące dni chodzić w pełnych butach :) Opisywana maska była kupiona w Biedronce, ale widziałam ją też w którejś z drogeryjnych sieci. Zastanawiające, bo nie ma nazwy marki, jak na przykład L’biotica. Dodatkowo wspomnę, że tym razem jest to zabieg, który próbowałam na paznokciach hybrydowych.

Maska do stóp złuszczająca – czarne opakowanie

  • cena: ok. 10zł
  • czas zabiegu: 1 – 1,5 h
  • warta spróbowania: nie.

pierwsze wrażenie:

  • jak każde szczelnie zapakowane skarpetki, które należy rozciąć, aby móc założyć je na stopy
  • są dużo za duże
  • brak taśmy do zaklejenia
  • praktycznie bezzapachowe
  • delikatnie grzejące, nie odczuwałam jednak dyskomfortu
  • po ściągnięciu skarpetek moje hybrydy były na miejscu

Produkt zakładamy jak każdy inny z tej kategorii: umyte i wytarte stopy wkładamy w wielkie skarpetki. Nie ma żadnego paska do zaklejenia więc polecam skorzystać z taśmy klejącej. Ja dodatkowo ubieram normalne skarpetki, aby móc się w nich swobodnie poruszać – i nie marznąć przy okazji. Sam zabieg odbył się bez żadnych nieprzyjemnych rewelacji – w odróżnieniu od innej już recenzowanej maski. Skóra zaczęła się łuszczyć po 4 dniach, jednak efekt był marny. Schodziła, ale naprawdę niewiele i nie z tych miejsc, które naprawdę tego potrzebowały. Byłam zawiedziona, zwłaszcza, że łuszczyła mi się skóra z góry stopy i musiałam nosić pełne buty – nawet baletki odpadły. Skóra schodziła mi 3-4 dni, a maska dała znikomy efekt , jak po zwykłym i szybkim peelingu w domu. Czy polecam? Nie. U mnie nie zadziałała. Lepiej dołożyć jeszcze te 5-10zł i mieć jakiś rezultat.

W poprzedniej recenzji złuszczających masek do stóp znajdziecie moją opinię na temat innych produktów. Tamte biją na głowę wyżej opisany. Czy warto spróbować takiego zabiegu? Uważam, że tak, tylko z inną firmą. Można osiągnąć naprawdę ciekawe efekty i później łatwiej jest zadbać o stopy, a wszelkie kremy i maski nawilżające działają ze zdwoją siłą.

***

Próbowałyście którejś z opisanych masek? Co myślicie o tego typu wynalazkach?

Może Cię zainteresować

Czym myć pędzle do makijażu? Olejek pod prysznic Isana
Czym myć pędzle do makijażu? Olejek pod prysznic Isana
5 września 2017
Recenzja wody różanej Fitomed
Recenzja wody różanej Fitomed
8 sierpnia 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
5 pytań o lakiery hybrydowe – baza zamiast TOPu i inne dylematy
20 czerwca 2017
  • http://lanika.pl/ laNika_pl

    Ja jeszcze takich nie stosowałam ale brzmi to ciekawie. Chyba się skuszę na te z poprzedniej recenzji 😉

    • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

      Korzystaj póki pogoda przeciwna odkrytym butom :-)

  • http://swiat-moniki.blog.pl/ Monika

    Widocznie skarpetki skarpetkom nierówne 😉

  • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

    Słyszałam, że te oryginalne chińskie są genialne, ale ja zawsze kupowałam w drogeriach. Nie wiem czy jedna z masek z poprzedniej recenzji też nie była chińska, bo też naprawdę była niezła. Ta zaś jest po prostu słaba. Daj znać co z Bielendą, ciekawa jestem, czy warto próbować w przyszłości :)

  • K.

    Używałam już 2 razy, rok po roku takich masek. Z efektów jednej byłam zadowolona, druga nie była już tak dobra. Ale zdecydowanie zgadzam się, że takie maski zdecydowanie ułatwiają dalsze dbanie o miękkie i gładkie stopy. 😉

    • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

      To tak jak ja z dwóch poprzednich byłam zadowolona, a ta opisywana tutaj była naprawdę słaba. Próbowałam 2 dni temu takiej maski nawilżającej w formie skarpet – szału nie ma. Fajne uczucie zaraz po zabiegu, ale potem już po staremu, a cena 12-15 zł…

o mnie

Mam słabość do ładnych rzeczy. Przyciąga mnie wszystko, co francuskie, a moja największa miłość to Paryż. Wąskie uliczki i okna z drewnianymi okiennicami. Leniwy poranek z croissantem na śniadanie i...

FACEBOOK