Przepis na sałatkę z tuńczykiem i fasolą – lunchbox w 10 minut

Wiem, że się powtarzam, ale jakie to piękne uczucie mieć wolny czas po pracy! Nie musieć przygotowywać się na studia, a weekendów spędzać na uczelni. Ostatni rok studiowania wyjątkowo mnie zmęczył. Sama nie wiem dlaczego – nauka jak nauka, tragedii nie było. Pomimo tego – po tych kilku latach pracy i studiowania weekendowo – potrzebowałam wolnego. Dlatego, mimo że miesiąc minął od mojego ostatniego zjazdu, ciągle zachwycam się świadomością, że mam wolne po pracy i nie muszę niczego robić poza tym, co chcę. Dlatego też mam więcej mobilizacji, aby trzymać się swojego postanowienia. Wynikiem tego jest kolejny przepis na lunchbox w 10 minut, czyli przepis na sałatkę z tuńczykiem i fasolą. Smaczne, zapychające, idealne do pracy!

składniki (1 osoba)

  • 2 duże garści rukoli
  • 1/2 puszki tuńczyka w sosie własnym
  • 1/2 puszki fasoli czerwonej
  • 1/3 puszki kukurydzy
  • 3 płaskie łyżki posiekanego koperku*

przygotowanie (10 minut)

Zrobienie sałatki, jak łatwo się domyślić, jest naprawdę banalne.

Do pojemnika wrzucam rukolę, odsączam wszystkie produkty z puszki i dodaję wg podanych proporcji. Na sam koniec posypuję posiekanym koperkiem.

* Jeśli wolicie, aby sałatka była bardziej przyprawiona, możecie dodatkowo użyć oliwy wymieszanej ze świeżą, pociętą bazylią. Dobrze taki sos zrobić na samym początku albo dzień wcześniej, aby smaki sie przegryzły. Dla wygody możecie skorzystać z gotowej mieszanki, np. sosu koperkowo-ziołowego firmy Knorr – daje radę, czasem też z niego korzystam, jak nie chce mi się robić swojego.

Przepis na sałatkę z tuńczykiem i fasolą to kolejna propozycja na lunchbox. To naprawdę świetny sposób na dbanie o swoją dietę poza domem. I tak większość kobiet nosi wielkie torebki, w których takie opakowania mogą się zmieścić. Nie muszą to być pojemniki specjalnie stworzone do takiego celu. Dobrze tylko kupić sobie plastiki (kiedyś spotkałam się z osobą, która używała szklanych, bo są zdrowsze), ponieważ jeśli nie jeździcie autem do pracy czy szkoły, to noszenie szklanych naczyń może być męczące. Swój posiłek w pracy staram się uzupełniać owocami i/lub warzywami oraz orzechami. Najczęściej są to orzechy nerkowca i migdały, bo bardzo je lubię, ale jadam też pistacje. Nie jestem jednak fanką orzechów ziemnych czy włoskich, bo te przejadły mi się w dzieciństwie.

A Wy Kochani, co najczęściej jecie w pracy lub szkole?

Related Posts