Jak spakować się na urlop w bagaż podręczny

LifestylePodróże
2 sierpnia 2016 / By / , , / 8 Komentarzy

Pierwszą część, jak spakować się na urlop w bagaż podręczny mieliście okazję już czytać. Te osoby, które ją ominęły, zachęcam do zajrzenia tam. Znajdziecie w niej wiele podpowiedzi, jak poradzić sobie z ograniczeniami pojemnościowymi. Tu zaś dowiecie się, jak ja radzę sobie z pakowaniem się na długi urlop w dostępne w tanich liniach lotniczych bagaże podręczne. Wierzcie mi, wszystko co opisuję – a nawet więcej – znajduje się w mojej torbie. Ważne jest tylko przemyślane pakowanie.

1. Ubrania i akcesoria

Urlop  w ciepłych krajach względem pakowania się ma taki plus, że potrzebujemy głównie krótkich i cienkich ubrań, które zajmują niewiele miejsca. Zawsze przed wyjazdem zastanawiam się, gdzie będę bywać, co będę zwiedzać i dopasowuję swój ubiór do wymaganych warunków. Stawiam przede wszystkim na wygodę, choć dobrze wyglądać też lubię. Jednak rezygnuję z sandałów na obcasie czy zwykłych trampek, które nie sprawdzą się w upalne dni lub na dłuższych wędrówkach. Zabieranie ich na jedno wyjście do restauracji też mija się z celem, bo w zwykłych, standardowych knajpach nieważny aż tak jest dress code. Inna jest sytuacja, jeśli idziecie do luksusowej restauracji, ale wtedy chyba macie ze sobą bagaż rejestrowany, gdzie zmieścicie dodatkową parę butów. Zwracam uwagę na to, jak wyglądam nawet na urlopie, ale moje najzwyklejsze skórzane sandały z firmy Medicus zawsze mi wystarczają. Co więc znajdziecie w mojej torbie?

Krótkie spodenki (2-3 pary), do których dobieram bluzki. Zawsze biorę przynajmniej jedną zapasową w razie nieprzewidzianych wypadków. Jeśli nie macie już miejsca, pamiętajcie, że jednodniową bluzkę spokojnie można przepłukać w rękach w zwykłym mydle i założyć jeszcze raz.

Cienkie, przewiewne sukienki (2-3).

W razie w zabieram parę długich spodni i długą bluzkę. Nigdy nie wiadomo, czym zaskoczy nas pogoda. Rok temu we wrześniu była burza na Krecie i 2 dni padało.

Wspomniane sandały firmy Medicus. Jest to moje wielkie odkrycie i jeden z najlepszych zakupów. Kupiłam je 2 lata temu przed wyjazdem do Paryża. Mają 3 rzepy, dzięki czemu mogę dopasować je do mojej kapryśnej stopy. Są skórzane, dlatego nie doskwierają mi żadne odparzenia, itp. Są bardzo wygodne – przeszłam w nich kilkanaście kilometrów po mieście i nawet tego nie odczułam. Przeżyły już wszystko: wielki upał i wielką burzę. Weszłam w nich do morza i do podwrocławskiej rzeki. Mają 2 lata i myślę, że jeszcze rok mi posłużą, a eksploatuję je bez litości.

Klapki na basen w hotelu. Mgłabym zadowolić się sandałami, ale tym daję na luz w takich miejscach.

Strój kąpielowy i siateczkową sukienkę. Biorę tylko jeden strój, nie widzę sensu pakowania dwóch kompletów. Mam jeden i ten w zupełności mi wystarcza. Wiem, że wiele osób bierze drugi na zmianę – nie rozumiem takiej potrzeby – ja jednak w ramach tego miejsca zabieram siateczkową sukienkę. Mimo że jestem w typowo turystycznym miejscu i mam całkiem niedaleko do plaży, nigdy nie pozwalam sobie iść w samym stroju kąpielowym. Wygodnym dla mnie rozwiązaniem jest taka sukienka. Dzięki niej komfortowo mogę przejść od hotelu do plaży, wstąpić w razie potrzeby do sklepiku i szybko ubrać i rozebrać się nad wodą.

Adidasy – dobre w niepogodę i na wędrówki, które wymagają pełnych butów, np. w góry. Na jeden dzień nie zabieram butów trekkingowych, bo są ciężkie i duże. Adidasy wystarczają mi w zupełności i najczęściej jadę w nich na urlop – zaoszczędzam miejsce.

Bielizna dobrana do garderoby. Nie jestem zwolenniczką czarnej bielizny do jasnych bluzek. Nie rozumiem tego trendu. Ilość dopasowuję do długości pobytu + zapas.

Piżama i szlafrok – jeden egzemplarz. Na półtora tygodnia jedna piżama mi wystarczy. Najczęściej jest to komplet krótkich spodenek i krótkiego rękawka oraz szlafrok. Kiedy jem śniadanie czy siedzę wieczorem przy lampce wina lubię coś na siebie narzucić. Czuję się wtedy bardziej komfortowo – jak w wyżej opisanym przykładzie.

Cienki szalik na chłodne wieczory  albo w razie gdybym się spiekła – łatwo wtedy osłonić ramiona.

Kapelusz i okulary przeciwsłoneczne to dla mnie element niezbędny. Kiedy jest gorąco, to priorytetem jest dla mnie ochrona. Zawsze zabieram ze sobą kapelusz, aby osłaniać się przed słońcem.

Biżuterię zabieram tylko podstawową. Jestem przyzwyczajona do jej noszenia i bez niej po prostu źle się czuję. Nie mam czym się bawić na palcu i czego poprawiać na nadgarstku :)

2. Kosmetyki

To, co pakuję w swój bagaż podręczny na urlop możecie dowiedzieć się z poprzedniego posta. Decyduję się na zupełne minimum makijażowe oraz do stylizacji fryzur. Troszczę się jednak o pielęgnację całego ciała i zabieram w małych opakowaniach to, co używam na co dzień.

Ponadto pakuję szczoteczka do zębów, waciki, obcinaczkę i pilnik do paznokci, i tego typu wynalazki.

3. Apteczka

Jedną z najważniejszych rzeczy są dla mnie leki. Nigdy nie wiadomo, co może nas spotkać za granicą, dlatego wolę się zabezpieczyć. Zabieram najważniejsze tabletki i maści, których w razie potrzeby używam w domu. Tutaj znajdziecie też plasterki oraz bardzo fajny produkt firmy Compeed – sztyft na pęcherze i obtarcia.

4. Inne przydatne

Zawsze upewniam się, czy na miejscu będą ręczniki. Z reguły są, ale czasem można się zdziwić. Zabieram dodatkowe na plażę – rewelacyjnie sprawdziły się u mnie te z Decathlona. Służą mi one jako ręczniki i koce jednocześnie. Na wyjazd są świetne, bo zajmują mało miejsca, mają gumkę i łatwo je transportować. Na co dzień w domu też lubię je wykorzystywać. Czasem znaleźć je możecie na moim Instagramie.

Suszarka – w wielu hotelach ona jest, można się więc dowiedzieć i z niej zrezygnować. Ja mam małą, turystyczną więc z reguły ją zabieram.

Żelazko – tak tak, mam takie maleńkie, turystyczne. Raczej go nie pakuję. Ubrania przed wyjazdem zawsze są prasowane i tak je składam, aby się nie gniotły. Jeśli jednak to Wam nie wystarcza, możecie zaopatrzyć się w żelazko turystyczne. Zajmuje tyle miejsca, co powyższa suszarka.

Aparat fotograficzny, laptop, ładowarki, telefony. Zawsze biorę wszystko ze sobą. Lubię fotografować więc temat jest prosty. Tu asekuracyjnie zabieram ze sobą 2-3 karty pamięci. Laptop przydaje się, aby wygodnie zrobić research na miejscu. Jadę na urlop z listą rzeczy, które chcę zobaczyć, jednak wielu kwestii dowiadujemy się dopiero od miejscowych. Ponadto wieczory lubimy spędzać z Panem Mężem przy filmie, serialach lub muzyce więc laptop to świetne rozwiązanie.

Zeszyt i coś do pisania. Jestem tradycjonalistką, dlatego zapiski lubię robić w wersji papierowej.

Lista TO DO oraz najistotniejsze informacje. Zdążyłam wspominać je kilka razy. Kiedy gdzieś jadę, zawsze sprawdzam, co chcę zobaczyć, jak tam dojechać, itd. Po prostu lubię być przygotowana. Spontaniczne wyjazdy są fajne, ale czasem możemy przez nie mniej zobaczyć, bo, np. nie przygotowaliśmy się na nie finansowo. Lista najistotniejszych informacji, to m.in. nazwa, adres i numer telefonu do hotelu oraz sposób dojazdu z lotniska do miejsca noclegu.

Gazety i książki do czytania w wolnej chwili i na plaży. Rok temu pojechałam bez książki, co odbiło mi się czkawką. W ostatniej chwili kupiłam trzy gazety, które uratowały mnie tylko na połowę wyjazdu. Na plaży samo leżenie zaraz mnie nudzi, mimo że lubię się czasem pobyczyć. Dlatego lektura jest świetnym ratunkiem.

Dokumenty i pieniądze. Dla mnie to naturalne, jednak wiem, że wielu osobom po prostu zdarza się o tym zapomnieć. Dokumenty i odprawy są niezbędne, aby wylegitymować się na lotnisku. Prawo jazdy – jeśli planujemy wypożyczyć auto na miejscu. Wymienione pieniądze lub karta płatnicza do konta walutowego. Lepiej się tu przygotować, bo wypłacanie pieniędzy lub ich wymiana już na miejscu potrafi kosztować naprawdę dużo.

Akcesoria do pływania. Maska to rzecz niezbędna, konieczna i kluczowa, bez której ja nie mam co wchodzić do wody. Nie wiem z czego to wynika, ale mam wyjątkowo wrażliwe oczy. Bez okularów przeciwsłonecznych zaraz mi łzawią. Zaś w słonej wodzie nie jestem w stanie funkcjonować bez takiego zabezpieczenia. Jak tylko woda z morza dostanie się do moich oczu, 15 minut mam wyjęte z życia. Łzawię niemiłosiernie. Oczy tak mnie pieką, że ledwo mogę wytrzymać. Płaczę zwrócona twarzą do słońca i czekam, aż ten horror minie. Okropieństwo! W tym roku dostałam na urodziny świetny zestaw do pływania: nową maskę do nurkowania z rurką z Decathlona – która sama się zamyka, kiedy się zanurzamy – płetwy i obciążenie. Przetestuję i po powrocie dam znać, czy warto inwestować!

Podsumowując, wszystko sprowadza się do uprzedniego przeanalizowania tego, co zamierzam zobaczyć, co będę robić, gdzie jadę i czego więc będę potrzebować. Robię listy, pakuję się i skreślam to, co znajduje się już w torbie. Skupiam się w pierwszej kolejności na rzeczach niezbędnych. Zaoszczędzam miejsce na małych pojemnikach kosmetyków, które i tak wymagane są w bagażach podręcznych. Pakuję też rzeczy przydatne i umilające czas, czyli coś do czytania, aparat, laptop. Ze wszystkim mieszczę się w torbę, która jest dużym bagażem podręcznym oraz w plecaku, który robi za mały bagaż. Są to w sumie cztery torby na dwie osoby. Naprawdę spokojnie można się w nie zmieścić i jeszcze przewieźć dodatkowe, wcale nie niezbędne rzeczy. U nas jest to właśnie suszarka do włosów, zakupiony rok temu dmuchany materac do pływania i tym razem przetestujemy budkę plażową. Zastanawiam się, czy o czymś zapomniałam. Kwestia tego, jak spakować się na urlop w bagaż podręczny potrafi być naprawdę trudna, jeśli wcześniej nie przygotujemy sobie listy. Ja takie tworzę zawsze. Ten post będzie więc fajnym przypomnieniem, bo za tydzień o tej porze będę pozdrawiać Was ze słonecznej, pięknej Krety :)

Co dopisalibyście do rzeczy, które są niezbędne lub warto zabrać na urlop, ale tak, aby zmieścić się w bagaż podręczny? Jak to u Was wygląda? Robicie takie listy, macie problem z pakowaniem się czy to temat, który dla Was nie istnieje? Czekam na Wasze komentarze!

Może Cię zainteresować

Co warto zobaczyć w Warszawie – 3 imponujące miejsca
Co warto zobaczyć w Warszawie – 3 imponujące miejsca
6 marca 2018
Top lista 5 seriali wartych obejrzenia
Top lista 5 seriali wartych obejrzenia
6 lutego 2018
5 pomysłów na prezent na walentynki dla niego
5 pomysłów na prezent na walentynki dla niego
28 stycznia 2018
  • http://foxintheforest.pl dagafox

    Wow! Jestem pod wrażeniem, że tyle rzeczy można zmieścić w bagażu podręcznym :) Ja nigdy nie latałam samolotem i ten problem raczej mnie nie dotyczy, chociaż umiejętność pakowania się jest bardzo przydatna nie tylko w przypadku bagażu podręcznego, ale i każdego innego. Zawsze chcę wziąć to niezbędne minimum, ale żeby nie ważyło za dużo, bo później ledwo ciągnę za sobą i tak niedużą walizkę :)

    • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

      To prawda, umiejętność pakowania się przydaje się w wielu momentach. Ja od zawsze robię listy, stawiam na niezbędne rzeczy, a potem „umilacze”, bo w ten sposób nie mam problemu z tym, że o czymś zapomniałam. Lot samolotem jest fajny. Najlepiej wspominam swój pierwszy, kiedy samolot zakręcał w powietrzu o 180* :-)

      • http://foxintheforest.pl dagafox

        Jejku! 180*? Chyba bym zawału dostała :)

        • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

          Było super-świetnie-fantastycznie! Jeden jedyny raz tak leciał <3 <3 <3 Teraz za każdym razem kręci na platformie :(

  • http://candy-pandas.blogspot.com/ Angelika_Monika Candy Pandas

    O rany, jeśli kiedyś będziemy sie wybierać w taką podróż to musimy pamiętać aby uczyć się z tego wpisu :)

    • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

      Brakuje tu tylko zdjęcia spakowanych toreb! :)

  • http://www.rabarbarowo.pl/ Gosia

    Przyda mi się na pewno taka lista, jak będę się szykować na wyjazd we wrześniu :)

    • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

      Ja za to powoli zaczynam zbierać manatki :)

o mnie

Mam słabość do ładnych rzeczy. Przyciąga mnie wszystko, co francuskie, a moja największa miłość to Paryż. Wąskie uliczki i okna z drewnianymi okiennicami. Leniwy poranek z croissantem na śniadanie i...

FACEBOOK