Poranne rytuały, które poprawiają humor

Każdy z nas ma chyba swoje codzienne rytuały. Niech koniecznie odezwie się ten, który ich nie ma! Myślę, że nieco inaczej może to wyglądać u osób, które pracują na zmiany lub studiują dziennie, jednak są pewne czynności, które powielamy każdego dnia. Mój system pracy jest według mnie tym najlepszym. Pracuję tradycyjnie, biurowo, czyli poniedziałek – piątek od 8 do 16. Dzięki temu każdy poranek wygląda u mnie tak samo. Jednak nie przeszkadza mi ta rutyna. Wręcz przeciwnie. Bardzo ją lubię, bo moje poranne rytuały poprawiają mi humor 🙂

Kawa

Kawy nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu. Kiedyś piłam jej więcej, teraz ograniczyłam do jednej. Jednej codziennie rano. Kiedy tylko wstanę, idę do kuchni i włączam ekspres. W tym czasie idę do łazienki i myję twarz zimną wodą. Kawę popijam najczęściej w tzw. między czasie. Najczęściej stoi na komodzie i sięgam po nią przy okazji malowania się. Uwielbiam aromat kawy i nie potrafiłabym z niej zupełnie zrezygnować.

Dobre słowo

Ten punkt odwołuje się trochę do innego posta, czyli tekstu o destrukcyjnym myśleniu. Staram się witać dzień dobrą wróżbą i tak samo go żegnać. Zawsze mówię sobie, że to będzie dobry dzień. Ilekroć robię to z pewnością siebie (no cóż, poranki bywają trudne), zawsze wydarzy się w nim coś dobrego, coś efektywnego. Czasem trzeba tylko to zauważyć.

Ćwiczenia

Od kilku lat staram się prowadzić zdrowy styl życia, ale! Nie popadam w skrajności. Piję alkohol, jem słodycze i tłuste rzeczy. Chodzi mi raczej o zdrowe, dobre nawyki. Jednym z nich są poranne (i obecnie wieczorne) ćwiczenia. Trwają krótko ze względu na to, że niezależnie o której wstanę, o poranku czas zawsze szybko ucieka. Jeszcze w piżamie, przez 10 minut robię przysiady, wymachy rąk, nóg i skłony. Na dzień dobry budzę się i od razu czuję się lepiej. I choć to tylko 10 minut rano i 10-15 minut wieczorem, to przy regularnym rozciąganiu szybko można zauważyć efekty.

Makijaż

Malowanie się to nieodłączny element moich porannych rytuałów. Nie mam problemu pokazać się bez makijażu, ale raczej rzadko to robię. Wolę schować niedoskonałości i podkreślić atuty. Czuję się wtedy pewniej i bardziej kobieco. Nie dysponuję bardzo dużą ilością kosmetyków (choć małą też nie). Mam raczej te podstawowe i kilka dodatkowych. Zgodnie z ideą denka, nie kupuję nic na zapas, więc jak widać na zdjęciu – nie zajmują mi one wiele miejsca. Na pewno na komodzie znajdzie się przestrzeń dla kawy 🙂

Pies

Pies, czyli Diego vel Rudy, to taka cudowna istota, która jak tylko wyczuje, że człowiek otworzył oczy, podbiega do ciebie i merda ogonkiem. Miewa dni, że leni się w łóżku dopóki nie usłyszy otwierania drzwi wejściowych albo uderzenia miski o podłogę. Na pewno jednak nie pozostawi poranka bez głaskania i tulenia się. Tak więc wszelkie czułości są obowiązkowe – najlepiej o każdej porze dnia i nocy. Spacerem zajmuje się Pan Mąż, ja zaś dbam o pełne miski, które raczej szybko zostają opróżnione.

Moje poranne rytuały, które poprawiają humor, to bardzo proste czynności. Mają jednak one duży wpływ na to, jak będzie wyglądał mój dzień. Nie lubię nie dopijać kawy, dlatego nawet na odchodne potrafię wypić ostatni łyk. Ćwiczenia zawsze mnie rozruszają i napędzają na kolejny dzień. Dobre słowo od razu pozytywnie nastraja, makijaż dodaje pewności siebie, a pies? Cóż, pies jest tu wisienką na torcie, która łączy ze sobą to wszystko 🙂

Ciekawa jestem, jak wyglądają Wasze poranne rytuały?

Related Posts