Recenzja hialuronowej maski z Biedronki – nawilżająca maska na tkaninie

Pewnie już niejedna osoba wie, że jestem w trakcie swojego osobistego projektu denko. Trwa on jakoś od roku, może niecałego i powiem Wam, że ma się naprawdę dobrze! Jestem z tego powodu z siebie bardzo dumna. Bo niestety w przypadku kosmetyków jestem typową kobietą. Nie chce mi się ich używać, ale za to kupować – zawsze. Do tego dochodzą prezenty, w których czasem dodatkiem jest jakiś balsam, mydło itp. Zbiera się z tego naprawdę dużo produktów. Dlatego wykańczam wszystko co mam i staram się dbać o pielęgnację całego ciała, nie tylko twarzy. Jednak w całym tym denku nie uwzględniam różnego rodzaju jednorazowych masek. Kupiłam na zapas maski złuszczające do stóp. Warte 20 zł, w Biedronce były za 10 zł. Ostatnio jednak robię intensywne wysuszanie twarzy. Znowu mam problem z wypryskami, dlatego mam wielkie postanowienie 1) Nie drapać. 2) Codziennie wieczorem zamiast standardowych kremów do pielęgnacji, smarować antybiotykiem i maścią wysuszającą. Oczywiście robię odpowiednie przerwy, jednak po tygodniu takiej kuracji skóra prosi o pomstę do nieba. No niestety, coś za coś. Dlatego skusiłam się na zakup hialuronowej maski z Biedronki. Miała intensywnie nawilżać, więc uznała, czemu nie? Czy warto było – odpowiedź rozłożę na czynniki pierwsze w recenzji nawilżającej maski na tkaninie.

Skład

Nie jestem kosmetologiem, nie interesuję się też aż tak bardzo tym tematem, aby jakoś szczególnie się znać na poszczególnych składnikach, ale. Ale w początkowym składzie znaleźć można: Aqua, Butylene Glycol, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Alcohol, Sodium Hyaluronate, Portulaca Oleracea Extract, itd. To oznacza, że tych składników jest najwięcej w omawianej hialuronowej masce z Biedronki. Czyli nie wygląda to najgorzej (niech poprawią mnie ci, co znają się bardziej!). Woda i alkohol to podstawa i nie ma co ich omawiać. Butylene Glycol to „Hydrofilowa substancja, odpowiedzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, dzięki czemu kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza, skórę i włosy.” (kosmopedia.org). Glycerin to także substancja nawilżająca, która pomaga przenikać składnikom do skóry. Występuje w większości dobrych kosmetyków i mówi się, że powinna być zawsze w pierwszej trójce, max. piątce ingredientów. 1,2-Hexanediol – utrzymuje wilgoć i działa antybakteryjnie. Sodium Hyaluronate, czyli kwas hialuronowy, który ma utrzymywać odpowiedni poziom nawilżenia, opóźniać procesy straszenia, itp. Portulaca Oleracea Extract ma działać kojąco i tonizująco. Czyli ostatecznie skład tej maski wychodzi obronną ręką.

Cena

Nawilżająca maska na tkaninie z Biedronki była w cenie 8-9 zł. Jest jednorazowego użytku, dlatego ciężko powiedzieć, że jest tania, jednak uzyskany efekt w pewien sposób rekompensuje te koszta.

Opakowanie i instrukcja

Maska jest szczelnie zamknięta, więc nie ma opcji, aby została uszkodzona. Na opakowaniu mamy opisane działanie maski, jej skład oraz instrukcję użycia. Jest to naprawdę proste. Myjemy i osuszamy twarz. Wyjmujemy, rozkładamy maskę i dokładnie ją nakładamy. Trzymamy przez 15 minut, ściągamy, a resztę wmasowujemy / wklepujemy w skórę.

Rezultaty

Na opakowaniu napisane jest „Efekt już po 15 minutach: skóra głęboko nawilżona i odświeżona, bez oznak zmęczenia.”. Wiecie co jest najciekawsze? Że to prawda. Po jej ściągnięciu byłam w szoku. Skóra twarzy była mocno nawilżona, z efektem jakby wilgotnego filtra, który potęgował uczucie nawilżenia. Po cerze, która była przesuszona nie zostało suchego śladu. Była ona wręcz rozpromieniona, podobnie jak po użyciu rozświetlacza. Ponadto hialuronowa maska na tkaninie ładnie i delikatnie pachnie. Nie jest męcząca w odbiorze, a jej zapach utrzymuje się jeszcze po ściągnięciu maski. Efektem końcowym byłam i zaskoczona, i zadowolona. Oczywiście nie ma co się spodziewać, że jedna taka kuracja wystarczy, ale po pierwszym użyciu widać już rezultaty.

recenzją hialuronowej maski z Biedronki, czyli nawilżającej maski na tkaninie chciałam pokazać Wam dodatkową opcję na pielęgnację twarzy. Mnie zmotywował fakt jej oczyszczania, za pomocą środków mocno wysuszających. Niezbędne było nawilżenie. Mam do takich celów inną maskę, o której przeczytać możecie w poście o wieczornej pielęgnacji twarzy. Chciałam jednak czegoś, co mogło zadziałać mocniej. Do tego już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad tym, aby przetestować jeden z tego typu wynalazków. Nie wiem czy wiecie, ale zawsze podchodzę do nich sceptycznie. Okazało się jednak, że zupełnie niesłusznie. Dokładnie tak, jak w przypadku złuszczających masek do stóp. Widziałam, że hialuronowe maski na tkaninie ma jeszcze L’biotica, a jej inne specyfiki dają radę, więc przy następnej kuracji przetestuję jeszcze te. Na pewno jednak, kiedy będę w Biedronce, kupię kilka masek na zapas!

Korzystaliście już z tkaninowych masek? Polecicie może jakieś inne, które warte są uwagi?

Related Posts