10 rzeczy, które musisz zrobić będąc w Paryżu

Po roku wróciłam do cyklu na temat Paryża. Znajdziecie w nim wiele przydatnych informacji, m.in. na temat tego, jakie są rodzaje biletu, jak poruszać się po mieście, czy jak zaoszczędzić. Ostatnio poruszyłam nieco bardziej poważny temat, dotyczący obecnej sytuacji w kraju. Pisałam o tym, jak wygląda zwiedzanie tego miasta w czasie stanu wyjątkowego. Dlatego dziś wracam do cyklu dużo bardziej optymistycznym tekstem. Tym razem o 10 rzeczach, które musisz zrobić będąc w Paryżu. Oczywiście jest to lista subiektywna, jednak wiele tych punktów nadają francuski klimat wyjazdowy. W końcu czym byłby Paryż bez swojego pieczywa?

1. Zjeść croissanta

Oj tak, być w Paryżu i nie zjeść ich oryginalnego croissanta? To trochę tak, jak być w tym mieście i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Jadąc w takie miejsce nie zawsze mamy czas zrobić wszystko. Jednak w stolicy Francji piekarni jest co krok. Trudno jest jakiejś nie mijać. Więc będąc w Paryżu czy to przelotem, czy na dłużej, trzeba zjeść francuskiego croissanta! Najlepiej z piekarni, bo są smaczniejsze niż kupne w sklepach spożywczych. Mają iście delikatny, maślany smak. Nie trzeba im nic więcej. Świetnie sprawdzają się do kawy i jako samodzielny posiłek. Można się w nich zakochać. Zobaczycie, że kiedy spróbujecie francuskiego croissanta, już żaden mu nie dorówna! No może poza wiedeńskimi, bo to w końcu Wiedeńczycy są ich autorami 🙂

2. Spróbować ślimaków

Choć niektórym zjedzenie ślimaków może wydawać się okropne, to wcale takie nie jest. Mięczaki te kojarzą się nam negatywnie, bo są oślizgłe. Na talerzu też takie są… a to za sprawą bardzo aromatycznego masełka czosnkowo-ziołowego. Jedząc je pierwszy raz we Francji, otrzymałam talerz przystawki w wersji w skorupach. Czyli tak, jak być powinno. Jednak nie każda restauracja (przynajmniej polska) tak je podaje. Kelner podał mi szczypce, widelczyk i pokazał jak się z nimi rozprawić. Było to ciekawe doświadczenie, które co jakiś czas wspominam. Niektóre skutecznie zakopały się w swojej muszelce, przez co odbywałam zaciekłe pojedynki. Warto nadmienić, że większość ślimaków podawanych we Francji pochodzi z Polski i są to nasze winniczki.

3. Zjeść serowe fondue

Utrzymując się w klimacie jedzenia, warto wybrać się na francuskie fondue. Jadamy je na każdym wyjeździe, wracając do sprawdzonych restauracji i odkrywając nowe miejsca. Tradycyjna wersja pochodzi z kuchni szwajcarskiej. Zawiera przynajmniej dwa sery, a najpopularniejsze są ementaler i gruyère. Istotnym składnikiem jest też białe wino, które nadaje bardzo przyjemnego smaku. W serze zanurza się bagietkę, najlepiej jednodniową, bo do świeżej ser niechętnie się przykleja. Bardzo często do serowego fondue dostajemy talerz przystawek. Zwykle są to różnego rodzaje mięsa (szynka, salami), oliwki, ogórki korniszony.

4. Urządzić piknik

Jest to tańsza wersja obiadu, a jaka przyjemna! W Paryżu takie posiedzenia można urządzać w wielu popularnych miejscach, np. pod Wieżą Eiffla, przy Bazylice Sacré-Cœur bądź wzdłuż Sekwany. W skład takiego francuskiego pikniku powinny wchodzić: bagietki, sery, dżem malinowy / brzoskwiniowy, wino, oliwki, ogórki korniszony. Mogę Was uspokoić, iż służby bezpieczeństwa zezwalają na takie biesiady. Nie ganią nikogo i nikomu nie wystawiają mandatów za picie wina czy piwa w miejscach publicznych. Pamiętajcie jednak, że zakaz spożywania alkoholu dalej obowiązuje w pozostałych, typowych miejscach. Nie można tak po prostu usiąść na ławce w mieście i wziąć łyka 🙂

5. Zjeść prawdziwe makaroniki

Makaroniki znamy dzięki inwencji twórczej Włochów i Francuzów. Jeśli nigdy nie jedliście tych małych, kolorowych i jakże wdzięcznie wyglądających makaroników – Paryż to dobre miejsce na ten pierwszy raz. Jeśli już znacie ich smak i go lubicie, nie wyobrażam sobie nie spróbować tego wypieku we Francji! Jeżeli jedliście i się nie polubiliście, może będąc w mieście nad Sekwaną warto zrobić wyjątek i dać im drugą szansę? Może nie zostaniecie swoimi wielbicielami, a może zaskoczycie się, jak inaczej one smakuję, niż nasze. To zupełnie jak z pieczywem. Bagietka bagietce nierówna.

6. Napić się kawy w kawiarence

Czy istnieje coś bardziej francuskiego, niż kawa pita w kawiarence? Ile razy widzieliście sceny w filmach, gdzie piękna kobieta, bardzo często w sukience, długich włosach i kapeluszu paliła papierosa i popijała małą czarną? Bądź dżentelmena w garniturze z prasą codzienną i okularami na nosie? Ja wielokrotnie! To właśnie widząc pierwszy raz taką scenę w jakiejś produkcji zapragnęłam odwiedzić Paryż. Zakochałam się w tej atmosferze i klimacie małych, okrągłych stolików wysuniętych na chodnik. Przy nich często wiklinowe krzesła albo w tym stylu kreowane siedzenia. Nad głową z reguły baldachim. Wierzcie mi, kawa pita w takiej kawiarence i w takim miejscu smakuje wybornie!

7. Zrobić selfie z landmarkiem

Oj tak! Jeśli jesteście przeciwnikami selfie (ja do niedawna byłam), jadąc w takie miejsce zmienicie zdanie. Bardzo szybko przekonacie się, jak piękne jest to miasto i będziecie chcieli uwiecznić siebie wraz z Wieżą Eiffla lub piramidą Luwru. No a najlepiej pochwalić się znajomym na Facebooku, wrzucić fotkę na Insta, pokazać rodzicom czy babci albo po prostu mieć pamiątkę. Kiedy jedziemy sami lub w parze i nie ma kto nam zrobić zdjęcie, takie selfie naprawdę potrafi zdać egzamin. Po powrocie zaś bardzo fajnie ogląda się takie zdjęcia!

8. Zjeść francuskie śniadanie

Mam wrażenie, że u mnie jest to już rytuał. Jadąc do Paryża zawsze, ale to zawsze w funduszu wyjazdowym mam przewidziane finanse na ten właśnie cel. Śniadania francuskie są naprawdę pyszne! Popularne są dwie wersje: słodka i słodko-słona. Ta pierwsza to koszyk pieczywa z dżemem i nutellą, kawą i świeżo wyciskanym sokiem. Druga to połączenie pierwszej z jajkami i bekonem. Zgodnie z ideą, francuskie śniadanie powinno być celebrowane. Podobno rodowici Francuzi słyną z tego, że ze spożywaniem posiłków się nie spieszą. Mają wyznaczony na to czas, aby w spokoju się delektować. Bardzo możliwe, że kosztując śniadanie w restauracji, spełnicie też pierwszy punkt, czyli zjedzenie croissanta. Rzadko się zdarza, aby nie znalazł się we wspomnianym koszu pieczywa, ale ostatnio zaobserwowałam, że zastępowany jest czasem ciastkiem francuskim z czekoladą.

9. Zobaczyć panoramę miasta

Nie wyobrażam sobie pojechać do Paryża i nie zobaczyć panoramy miasta! Po prostu nie 🙂 Teren Il de France jest naprawdę duży i posiada kilka wysokich punktów widokowych. Są niższe i wyższe, ale z każdego rozpościera się piękny, często zapierających dech w piersi widok. Takimi punktami widokowymi są głównie: Wieża Eiffla, Bazylika Sacré-Cœur, Łuk Triumfalny, Galeria La Fayette i przede wszystkim Montparnasse. Piszę przede wszystkim, bo ten wieżowiec usytuowany jest względnie w środku miasta. Oprócz pięknego widoku na nie, jest też widok na Wieżę Eiffla. Nie ma tam tak wielkich kolejek, a na górze jest wiele więcej miejsca. Taras widokowy na Montparnasse z reguły rozstawiony ma też bar, w którym zakupić można konkretne napoje. Na górze znajdują się również kanapy więc nie trzeba spieszyć się z powrotem.

10. Zrobić zdjęcie w Photomaton

Ten punkt jest moim stałym elementem wizyt w Paryżu. Budki fotograficzne ustawione są na większości stacji metra i RER. Zdjęcia kosztują 5 euro. Można zrobić zwykłe, do dowodu, np. kiedy potrzebujemy kupić kartę przejazdową Navigo, ale także na pamiątkę. Z Panem Mężem mamy już taką tradycję, że jednego dnia wchodzimy do Photomatu we dwójkę, wybieramy kolaż 4 małych zdjęć i na każdym z nich robimy inne miny. Z czerwcowego wyjazdu przywieźliśmy już czwarty kolaż i powieliśmy go na ścianie oprawiony w antyramę. Jest to dla nas jedna z najfajniejszych pamiątek. Pokazuje nam też upływ czasu, bo na przestrzeni tych kilku lat oboje zdążyliśmy się zmienić. Ostatnio zaś kiedy ostatnie zdjęcie wkładałam w ramkę, ustawiłam wszystkie obok siebie w chronologicznym porządku. Trudno było się nie uśmiechnąć i nie wspomnieć każdego wyjazdu z osobna.

Moja lista 10 rzeczy, które musisz zrobić będąc w Paryżu jest subiektywna, ale na tyle wyselekcjonowana, aby każdy mógł ją przetestować. Niezależnie czy wyjeżdża w samotną podróż, z rodziną czy z drugą połówką. Na pewno kilka z nich jest niezbędnych, aby wprowadzić się we francuski klimat. Prędzej czy później, celowo czy nie na pewno któryś z punktów zrealizujecie. Na mojej osobistej liście znajduje się jeszcze więcej elementów, jak np. kupno pamiątki, zjedzenie naleśnika z nutellą i bananami, zobaczenie czegoś nowego, noszenie kapelusza czy kaszkietu. To są drobne składowe, które tworzą całość. U każdego mogą wyglądać inaczej, być odbierane i celebrowane inaczej. Jednak to tworzy właśnie wspomniany klimat i indywidualizuje wyjazd.

Jestem bardzo ciekawa, czy dopisalibyście coś jeszcze do tej listy rzeczy, które musisz zrobić, będąc w Paryżu?

Bonne journée!

Related Posts