Czego nie robić na ostatnią chwilę + lifehacki

Bywa, że jesteśmy zbyt zajęci lub jesteśmy zbyt rozkojarzeni i pewne rzeczy robimy na ostatnią chwilę. Jest wg mnie kilka takich, nad którymi lepiej wcześniej pomyśleć, zwłaszcza kiedy brakuje czasu. Jeśli zajmiemy się tym wystarczająco wcześnie, nawet w przypadku kupowania za pięć 12, jesteśmy w stanie sprawniej ten etap przeprowadzić. Oczywiście nie jest tak, że nie ma rozwiązań na poniższe sytuacje czy spontaniczność jest zła. Jednak kiedy coś jest ważne, dobrze jest zatroszczyć się o to nieco wcześniej.

1. Zakupy

Pisząc o zakupach mam tu na myśli długie weekendy, święta i nasze wyjazdy. Zawsze, kiedy któreś z tych się zbliżą, sklepy pękają w szwach, a w najgorętszym okresie kolejki sięgają drzwi, a półki świecą pustkami. Lepiej zaoszczędzić sobie czasu i nerwów. Zamiast przepychać się między innymi i stać w niekończącej się kolejce, lepiej pomyśleć o tym wcześniej. Skoro mamy czas na czekanie na swoją kolej, to mamy czas pomyśleć z wyprzedzeniem, czego nam potrzeba.

Podobnie ma się sprawa z naszymi wyjazdami. Jeśli planujemy urlop, weekend poza domem, itp. podróże, warto wcześniej kupić wszystkie niezbędne rzeczy. Jeśli o czymś zapomnimy, zawsze będziemy mieli czas podskoczyć do sklepu i uzupełnić braki.

Co zrobić?

Chyba nie będę bardzo oryginalna, ale według mnie jest to najlepszy sposób – lista. Uważam że nic jej nie zastąpi. Jakie są jej atuty? Kiedy z wyprzedzeniem sporządzimy taki spis, dużo mniejsza będzie szansa, że o czymś zapomnimy. Jeśli tak się stanie, zdążymy te pojedyncze produkty kupić. Ponadto robiąc takie listy przed świetami, mamy już wcześniej opracowane menu. Dzięki temu nie musimy w ostatniej chwili szukać przepisów. Oprócz tego z taką listą zaoszczędzimy dużo czasu, ponieważ zrobimy szybsze zakupy śledząc ją i unikniemy tłoku w sklepach.

Uważam, że pójść do sklepu na zakupy warto maksymalnie 4 dni przed wyjazdem czy wolnymi dniami.

2. Pakowanie

Będąc w klimacie zakupów i wyjazdów, wychodzę z założenia, że lepiej pakować się z wyprzedzeniem, niż na ostatnią chwilę. Kwestia zakupów w dosyć dużym stopniu dotyczy tego zagadnienia. Bywa, że jeśli nie zrobimy tego wcześniej, to poza domem okazuje się, że brakuje nam ubrań czy innych ważnych rzeczy. Teoretycznie większość z nich możemy kupić w sklepie, ale to nie o to chodzi. Ponadto nie myśląc o tym wcześniej, w czasie pakowania może okazać się, że jakiś kosmetyk nam się skończył, a ubrania leżą w koszu do prania.

Co zrobić?

W tym wypadku także sprawdzi się wcześniej sporządzona lista. Zadziała ona tak jak w przypadku zakupów. Dzięki niej zaoszczędzimy czas i spodziewam się, że miejsce w plecaku czy walizce. Oprócz tego w czasie pakowania się możemy odhaczać rzeczy z listy. Mamy wtedy większą kontrolę i świadomość bagażu.

3. Nauka

Wiem, wiem, to może być nudne, oczywiste i tak dalej, i tak dalej. Mimo wszystko warto pamiętać o tym, że jeżeli czekają nas ważne egzaminy, nie ma co zwlekać z nauką. Lepiej iść przygotowanym niż z myślą o poprawce. To nie musi dotyczyć szkoły czy studiów. Kiedy ktoś zdaje na prawo jazdy, także ma teorię do przerobienia. Oczywiście można zdać bez większego zwracania uwagi na naukę (jestem tego przykładem, choć wtedy egzaminy wyglądały inaczej), ale po co ryzykować płaceniem za poprawkę, często też transport? Po co tłumaczyć ludziom, że się nie zdało i dlaczego? Lepiej w miarę możliwości bezboleśnie przejść przez ten etap.

Co zrobić?

Oczywiście najlepszym sposobem jest regularna nauka. Mimo wszystko mało kto z nas jest na tyle zorganizowany, aby to wystarczyło. Dlatego jeśli nie jesteśmy na tyle zdyscyplinowani, możemy pokusić się o wcześniejszą naukę. Zamiast zostawiać to na wieczór czy dwa dni przed egzaminem – zabierzmy się za to tydzień czy dwa tygodnie wcześniej. W zależności od tematu potrzeby mogą być inne, mimo to warto o tym pamiętać.

4. Projekty i zlecenia

Niezależnie czy są to projekty w ramach nauki na studiach, w pracy, ze szkoleń, w których bierzemy udział czy zlecenia, za które ktoś nam zapłaci – lepiej zorganizować sobie wcześniej czas na ich ukończenie. Nic nie jest bardziej stresujące, niż zbliżające się terminy. Nie wiem jak wy, ale ja lubię wywiązywać się z zobowiązań, niezależnie jakie one są. Dzięki temu zaoszczędzam sobie nerwów, krzywych spojrzeń i ewentualnego negatywnego rozliczenia z mojej pracy.

Co zrobić?

Dla mnie najlepszym sposobem jest podział danego zadania na sekcje. Indywidualne wyznaczanie deadlinów z zachowaniem pewnego marginesu. Najlepiej, aby ostateczny deadline na ukończenie danego projektu był wcześniejszy, niż ten z góry narzucony. Checklisty zdają egzamin. Są też aplikacje, kalendarze i programy do planowania zadań. Zależnie od tego, jak bardzo jest skomplikowane i co lubimy, możemy taki plan stworzyć na kartce, lub w Diagramie Gantta.

5. Prezenty

Jak wspomniałam we wstępie, nie raz jesteśmy zaganiani, za bardzo zajęci sprawami bieżącymi i zapominamy o tym, że zegar tyka, a ważna uroczystość zbliża sie nieubłaganie. Jeśli pomysłami na prezent dla bliskich nie sypiemy jak z rękawa i nie są one łatwe do kupienia, lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę. Prezent to jedna z tych rzeczy, które mogą pokazać, że ktoś wiele dla nas znaczy. Jeśli damy pierwszy lepszy prezent – oczywiście liczy się gest – który nie będzie dedykowany danej osobie, możemy sprawić komuś przykrość, a siebie wprawić w zakłopotanie.

Co zrobić?

Jak dla mnie jednym z lepszych pomysłów jest wstępne poszukanie prezentu już na etapie zaproszenia na imprezę. Jeśli takowego nie ma, bo to, np. Boże Narodzenie, na którym rodzina obdarowuje się prezentami, można wpisać sobie w kalendarz lub w alarm w telefonie przypomnienie, np. 2 miesiące wcześniej. Już wtedy możemy rozejrzeć się za tym, co warto kupić lub zrobić samodzielnie. Jeśli są to czyjeś urodziny, z reguły wiemy o tym z wyprzedzeniem więc i taki upominek możemy zaplanować. Dni tematyczne jak walentynki, dzień mamy, itp. z reguły same o sobie przypominają.

Dzięki temu prezent może dotrzeć na czas, być bardziej trafiony i w ciekawy sposób spakowany.

Moja lista 5 rzeczy, których nie warto robić na ostatnią chwilę stanowić może zarówno przypomnienie jak również motywację do tego, aby lepiej się organizować. Może to kwestia mojego sposobu bycia, zapędów na charakter perfekcjonistki lub po prostu organizacji czasu, ale naprawdę lubię, kiedy moje prezenty są przemyślane. Lubię też mieć kontrolę, a robienie rzeczy w pośpiechu temu nie sprzyja. Wolę sprawdzić i oddać projekt wcześniej, niż tłumaczyć się, dlaczego nie zdążyłam. Urlopy, do których się przygotowuję, do tej pory były tak zorganizowane, że nigdy nie brakło mi ważnych dla mnie rzeczy i nie musiałam patrzeć na zegarek. To naprawdę przyjemne uczucie. Spontaniczna wolę być w innych dziedzinach życia.

 

Jak to u Was bywa? Organizujecie się w tych kwestiach wcześniej, czy należycie do grona osób, które jednak zostawiają takie rzeczy na ostatni moment? Może byście coś do tej listy dodali, a może coś jest dla Was zupełnie niepotrzebne?

Bonne journée!

Related Posts