Dlaczego nie lubię jesieni i nie walczę z jesienną depresją

Internet zalewają teksty o tym, jak to negatywnie wpływają na nas długie wieczory, pochmurne dni i jak sobie z tym radzić. Nie mówię, że nie powinno się o tym pisać. Ja jednak dla odmiany powiem, dlaczego nie lubię jesieni i dlaczego nie walczę z jesienną depresją. Nie będę opowiadać, jak to bardzo podoba mi się to, że jest kolorowo. Przecież wiosną i latem też jest! Jednak nie muszę marznąć, włączać światła po 6.00 i ubierać się na cebulkę. Kolory to trochę za mało, by przekonać mnie na kilka miesięcy.

Zdjecia stockowe.

Jesień jest super

Nie mówię, że jest super, kiedy dla mnie nie jest.

Nie lubię zimna, dlatego na ten czas mogłabym przenieść się w cieplejsze kraje. Ubieranie kilku warstw, bo rano jest zimno, w ciągu dnia cieplej, a po południu nie wiadomo, czy nie lepiej było ubrać zimowej kurtki, jest męczące. Zdecydowanie bardziej lubię letnie ubrania, które sprawdzają się przez większość dnia. W lato też rzadziej mam problemy ze zdrowiem, co jesienią zdarza się dosyć często, mimo że w tym okresie dbam o siebie ze zdwojoną siłą.

Długie wieczory są świetne na czytanie książki

Skoro nie mam czasu na czytanie książki tak po prostu, to „długie jesienne wieczory” przez to, że zaczynają się po 16.00, nie sprawią, że moja liczba obowiązków się zmniejszy. Oczywiście szalenie podoba mi się wizja kubka gorącej herbaty, kocyka i powieści moich ulubionych autorów. Mimo to najczęściej jest to wizja, którą realizuję niezależnie od pory roku i zwykle zaraz przed snem. Nie potrzebuję zatem jesieni, która podwójnie wysysa ze mnie energię, aby czasem usiąść do lektury.

Jesienne nastroje

Spadek formy dotyka chyba nas wszystkich. Wychodzę z założenia, że nasze nastawienie do życia jest bardzo ważne i ma wpływ na to co się u nas dzieje. Podkreślanie tego akurat w okresie od października do lutego niewiele u mnie zmienia.

Zawsze staram się troszczyć o swoje samopoczucie na co dzień więc nie wymyślę nic nowego tylko dlatego, że za oknem jest szaro i buro.

Większość opisywanych zabiegów jest słusznych i wartych wypróbowania. Ja jednak nie lubię robić takich rzeczy na siłę, bo tak modnie. Poza tym warto o tym pamiętać na bieżąco. Czasem też możemy pozwolić sobie na taki gorszy dzień czy dwa. Jednak nie ma co się mazać, tylko robić swoje.

Promienie słoneczne, wit. D

Kiedy odnotowuje się najmniej słonecznych dni? Właśnie jesienią i zimą. Dlaczego zatem mam ją wychwalać, skoro słońca jest mało, a z chmur pada deszcz? Codzienne noszenie parasolki nie jest fajne, zwłaszcza kiedy lubi porywać ją wiatr. Ogólnie nie mam problemu moknąć. Sytuacja jednak wygląda inaczej, kiedy jest ciepło. Wtedy nie marzniemy tak bardzo i nie suszymy ubrań przez połowę dnia. Ja po prostu lubię słońce i szukanie zalet jego braku może i podnosi kogoś na duchu, jedak nie mnie.

Polska złota jesień

Owszem – piękną mamy jesień, kiedy te żółte i czerwone liście wiszą na drzewach i dopiero zaczynają spadać. Kiedy jednak już wszystkie przywitają się z ziemią i zgniją, przestaje być tak pięknie. Nie mogę przestać zachwycać się tymi kolorami, szkoda tylko, że to taki krótki okres i z pochmurnym niebem. Kiedy jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, jesień wiązała się z dodatkowymi obowiązkami.

Krótkie dni, wiele czasu

Wracając trochę do tematu czytania książki w jesienne wieczory…

Naprawdę ktoś ma więcej czasu, bo zaczęła się jesień?

Nie uważam, że przez to wydłuża mi się czas na przyjemności. W pracy dalej muszę robić swoje, a po powrocie z niej czekają mnie inne obowiązki. To, że po 16.00 kończy się dzień, wcale mi w tym nie pomaga. Nic dobrego jest w chodzeniu po ciemku i oglądaniu się za siebie. Praca nad samym blogiem jest problemem. Lampy lampami, ale trzeba je mieć i umieć z nimi pracować. Kiedy ktoś tak jak ja, lubi fotografować w świetle dziennym, z reguły zostają mu weekendy. Wtedy też musi nadrabiać cały tydzień. W ciągu dnia nawet telefony potrafią nie radzić sobie z ziarnistością. Co w tym dobrego? Ja jestem typem człowieka, który po jakimś czasie od zachodu słońca po prostu robi się senny i mu się nie chce. Co więc oferuje mi jesień?

Jesień i „jesienna depresja” nie są fajne i koniec kropka. Nie będę szukać pozytywów z tego, że jest zimno, rano ciemno, dzień szybko się kończy, a mi mniej się chce. Trzeba to przeżyć i tyle. Jeśli jesteśmy w stanie jesienią, przez dłuższe wieczory, wygospodarować więcej czasu dla siebie i przyjemności, chwała jesieni. U mnie jednak dni się nie wydłużają.

Nie mówię, że ta pora roku nie ma żadnych zalet.

Każda z nich ma coś w sobie i ja też to widzę. Chodzi raczej o to, że jesień dla mnie ma ich mniej. Doszukiwanie się dobroci w tym, że szybko robi się ciemno, mnie nie przekonuje. Na bieżąco staram się pamiętać, aby każdego dnia znaleźć czas dla siebie. Jesień mi do tego niepotrzebna.

To jak, należycie do osób, które szukają sposobu, jak radzić sobie z jesienną depresją? Czy może tak jak ja, raczej staracie się robić swoje i nie zwracać na nią uwagi?

Bonne journée!

Related Posts